Czas w las na Guślarzu[ZDJĘCIA]

 

W ostatnią sobotę szkolnych ferii zimowych wyruszyliśmy na Guślarz. Pogoda (wyjątkowo) nas zaskoczyła. W nocy spadło sporo śniegu. Mijaliśmy malownicze zakątki i zabytkowe budynki Bogatyni. Kiedyś pełniły inną rolę niż dziś. Np. szkoła im. Św. Barbary, wciąż powszechnie zwana Górnikiem. Przez kilkadziesiąt polskich lat uczyli się tutaj górnicy pracujący później w kopalni TURÓW. Dawniej była to Górna Fabryka najbogatszego bodaj lokalnego fabrykanta, Carla Augusta Preibischa. Po upadku zakładów wskutek Wielkiego Kryzysu przez jakiś produkowano w niej gilzy, bibuły i papierosy. Zbliżając się do rogatek miasta przeszliśmy obok klubu ASTRA. Kolejnej pamiątki po Preibischach. Budynek mieszczący lokal częściowo został wybudowany z cegły wyburzonego komina po dawnej elektrowni, założonej przez C. A. Preibischa, w której od pół wieku   siedzibę ma Bogatyński Ośrodek Kultury.

 

Przewodnickie oko spojrzało na zegarek – czas był wejść na szlak „Śladami Przeszłości”. Wytyczony w ostatnich dwóch latach przez wolontariuszy PGE Fundacja z Serca, zaczyna się przy Dworcu Historii w Bogatyni, a kończy w Opolnie przy kościele. Szlak jest dobrze oznakowany białymi kwadratami z czerwonym ukośnikiem. Rozmieszczone na trasie tablice omawiają w skrócie historię Bogatyni (daw. Reichenau), Markocic (Markersdorf), Jasnej Góry (Lichtenberg) i Opolna (Bad Oppelsdorf) – dawnego kurortu.

Słoneczko pięknie świeciło, a po śniegu szło się nie najgorzej – prędko dotarliśmy na Guślarz. Czekali na nas Piotr Rodzik i Adam Wydra z grupy Czas w las (fb.com/czasWlasBogatynia). Rozpoczęliśmy szkolenie z survivalu i brushcraft. O, ironio! Dzieci delektują się ostatnim weekendem ferii szkolnych, a my do nauki. Na szczęście cennej, przydatnej w życiu i na szlaku turystycznym. Niestety nie cała nauka nam łatwo wchodziła do głów. To wina guseł i magii miejsca ;-).

Pierwsza zasada jaką wpajają nam instruktorzy: na wycieczkę zabieramy ze sobą mózg! Pomoże rozwiązywać problemy. Druga zasada to: zabieramy wodę – jest niezbędna do życia. A co jeszcze wciąć? To, czego nie możemy zrobić samodzielnie: nóż przydatny do wszystkiego, jedzenie, którego nie potrafisz zdobyć, odzież i wyposażenie, np. hamaki, karimatę, plecak itp. Bardzo ważne aby na każdą wyprawę zabrać ze sobą mapy okolicy, w którą się wybieramy, urządzenie do nawigacji satelitarnej będzie nie od parady, naładowany telefon komórkowy – dziś podstawa. Dobry humor przydaje się wszędzie!

Piotr i Adam udzielili nam wielu przydatnych wskazówek, jak zachować się w różnych warunkach, np. jak rozpalić ogień, czym zabezpieczyć się przed wychłodzeniem, jak transportować poszkodowanego przy użyciu lin i wielokrążków w trudnych, górskich warunkach. Skąd pozyskać wodę i jak ją przygotować poprzez filtrowanie i gotowanie na ognisku aby nadawała się do spożycia. Ciekawych zapraszam do Facebooka, na nasza stronę, bądź na kolejne szkolenie Czas w las (chętnych zapraszam do kontaktu telefonicznego pod numerem 731 884 933).

Zielona lekcja powoli się kończyła, a my chłonęliśmy wiedzę jak dzieci. Zakończyliśmy siedząc na kłodach i racząc się kawą przygotowaną nad ogniskiem przez Piotra i Adama. Serdecznie dziękujemy im za przekazanie wiedzy, atmosferę i zapowiedź współpracy.

Nadeszła pora by wracać do domu, więc zeszliśmy do Jasnej Góry i dalej do bogatyńskich domów. Naładowani pozytywną energią i wiedzą, łatwiej będziemy pokonywać życiowe przeszkody i turystyczne zakręty.

Ci, którym wyjść z domu w sobotni poranek się nie chciało – powinni żałować. Przygoda przecież czeka w naszej okolicy za każdym zakosem drogi. Bogatynia ma wiele do zaoferowania niedzielnemu turyście i niech się wstydzą ci, którzy powtarzają „nie ma co tu robić...”.

Tekst i fotografie: Janusz Baranowski